Content

Znaczenie złości w grupie

Grupa, podobnie jak dziecko, przechodzi przez wspólne wszystkim ludziom, fazy rozwoju.

Potoczne powiedzenie „bać się własnego cienia” dotyczy osób ekstremalnie płochliwych. Jednak uważne przyjrzenie się ludziom i grupom pozwala twierdzić, ze lek przed własnym cieniem jest udziałem wielu z nich.

 

Cień człowieka i cień grupy

Cień to zjawisko, które w kręgu kultury zachodniej od dawna było metafora przybliżająca rozumienie natury świata i człowieka. Platon wskazuje na cień jako jedyny dostępny ludziom pozór rzeczywistości, na podstawie którego mogą sobie stworzyć obraz rzeczywistych idei. Jung nazywa cieniem wyparte aspekty osobowości, które jawią się jako niedopuszczalne i nieakceptowane przez społeczeństwo.

Człowiek w procesie rozwoju poznawczego przechodzi przez etapy, które ostatecznie prowadza go do zintegrowania w sobie koncepcji, że cień jest konsekwencja pojawienia się przedmiotu w zasięgu światła (Stoichita, 2011). Wcześniej dziecko deŸfiniuje cień jako zjawisko powstające niezależnie od obiektu (cień pochodzi z kąta pokoju). Dopiero w następnym etapie cień rozumiany jest jako część obiektu - to obiekt emituje cień.

W naszym artykule korzystamy z metafory cienia, uważając, że obrazowo oddaje ona pewna równoległość zdarzeń zachodzących w grupie.

Cień grupy będzie zatem rozumiany jako coś, co pozostaje w ukryciu, ponieważ z jakichś powodów taka wersja zdarzeń wydaje się wszystkim bezpieczniejsza.

Zjawiska spychane przez grupę i trenera do strefy cienia tylko pozornie przestają być widoczne i znaczące. Co więcej, choć postrzegane jako niebezpieczne (i dlatego wymagające ukrycia), w rzeczywistości mogą dawać grupie i trenerowi kreatywną siłę do działania. Jednym z tych zjawisk jest złość.

Celem naszego artykułu jest oświetlenie złości, opisanie kontekstu jej pojawiania się i narastania oraz próba zrozumienia. Prezentujemy sytuacje, w których usilne próby pominięcia cienia kończyły się jego wyolbrzymieniem. Zwracamy uwagę na fakt, że cień, który - wbrew intencjom uczestników lub prowadzącego - staje się dominującym elementem zajęć, domaga się interwencji trenera w proces grupowy na poziomie głębokim. Wskazujemy i wyjaśniamy, dlaczego interwencja na poziomie treści pozostaje w takich sytuacjach nieskuteczna.

Grupa jako całość

Rozumienie grup ludzkich (przedsiębiorstw, instytucji, rodziny) jako jednego organizmu staje się coraz bardziej popularne. Co właściwie kryje się pod ta metafora i jakie ma ona implikacje do pracy z grupą szkoleniową?

Tak jak organizm stanowi biologiczną jedność, tak w kontekście grupy możemy mówić o jedności psychologicznej. Wkład każdej jednostki w grupę powinien być rozumiany i analizowany w odniesieniu do dynamiki grupowej. Kontekst zewnętrzny - naciski, sytuacja polityczna, środowisko, w ramach którego zawiązuje się dany warsztat czy szkolenie – jest dla grupy wspólnym doświadczeniem. Podobnie jest z kontekstem wewnętrznym - wszyscy uczestnicy mają za sobą podobną drogę rozwojową, zmagali się z podobnymi dylematami na drodze od totalnej zależności jako niemowlęta do autonomii i samodzielności w dorosłym życiu. Zamknięty krąg, który tworzą uczestnicy danej grupy, siedząc ramię w ramię, jest jak skóra, oddzielająca organizm od zewnętrznego środowiska.

Pines i Hearst (1993) stosują metaforę leksykalną do opisania tego zjawiska - członkowie grupy to słowa, same w sobie nie niosące komunikatu. Wyłania się on dopiero przy połączeniu słów w zdanie. Można powiedzieć, że każdy uczestnik grupy jest elementem grupowego doświadczenia, postrzegającym je ze swojej subiektywnej perspektywy.

Przychodzimy na świat do życia w grupach – pierwszą z nich jest rodzina, następnie proces socjalizacji zatacza coraz szersze kręgi, kształtując naszą tożsamość w relacjach z różnorodnymi zbiorowościami.

Zbiór jednostek tworzących grupę ma za sobą podobną drogę rozwojową. Owszem, rozwojowe dylematy każdy rozwiązuje na swój sposób, same w sobie są one jednak identyczne dla każdego z nas. Owe dylematy i sposoby radzenia sobie z nimi ze zwielokrotnioną siłą ujawniają się właśnie w procesie grupowym.

Złość w grupie

Jednym z trudnych, ale i podstawowych dylematów jednostki jest przeżywanie złości czy szerzej - emocji agresywnych wobec opiekunów.

Grupa, podobnie jak dziecko, przechodzi przez poszczególne, wspólne wszystkim ludziom, fazy rozwoju. Tak jak jednostce dostępne jest przeżywanie całego spektrum emocji, tak i w grupie ujawnić się mogą wszelkie przeżycia, także te trudne, nieprzyjemne, o negatywnym zabarwieniu, określone we wstępie jako cień. Trenerzy kilkugodzinnych, jednorazowych warsztatów mają szansę nie natknąć się na opisywana problematykę. Kiedy jednak mamy do czynienia z cyklem warsztatów, procesem treningowym danej grupy czy codzienną współpracą w ramach firmy czy organizacji, nie ma mowy o uniknięciu fazy złoszczenia się, zagniewania czy rozczarowania.

Na pewnym etapie rozwoju dziecko potrzebuje odczuć, że, separując się od matki poprzez posiadanie i wyrażanie różnicy zdań, sprzeciw i bunt, a także przeżywając wściekłość, jest akceptowane. Musi dostać na te trudne uczucia przyzwolenie, by móc kontynuować proces budowania swojej niezależności od opiekunów. Podobnie organizm grupowy potrzebuje sygnału od prowadzącego, że w relacji z nim istnieje przyzwolenie na odmienne zdania, emocje, niezadowolenie czy złość. Jest to warunek konieczny do pełnego rozwoju grupowej kreatywności, poczucia bezpieczeństwa, swobody, poczucia spójności czy wpływu. Mówiąc jeszcze dobitniej, rolę matki - opiekuna w grupach odgrywa właśnie trener. Z tego powodu złość, konflikt w grupie nigdy nie dzieje się poza prowadzącym, jego osoba jest zawsze w jakiś sposób zaangażowana, jest on uczestnikiem procesu i często adresatem uczuć grupowych.

Należy również podkreślić, że o ile poziom treściowy pracy grupowej jest zależny od prowadzącego (to on decyduje, jakie ćwiczenia wprowadzi, jakie cele sformułuje wraz z grupą), o tyle poziom procesu dynamiki grupowej dzieje się niezależnie od trenera. Prowadzący zajęcia nie wywołuje procesu, proces toczy się, a od trenera zależy – i to bardzo odpowiedzialna funkcja- czy go dostrzeże i jak będzie wpływał na jego przebieg. Szczególnie wyraźnie rola trenera uwidacznia się właśnie w sytuacjach, w których poziom procesu wpływa destruktywnie na poziom treści.

Pobierz cały artykuł

 

WYBRANE ARTYKUŁY

  • Wywiad numeru 7 - Kontrolowany brak kontroli

    Burza w szklance wody?

    Coaching z perspektywy systemowej

    Podstawowe założenia: mechanizmy blokujące efektywność w coachingu zespołowym

    Podstawowe założenia: mechanizmy blokujące efektywność w coachingu zespołowym

    Wywiad numeru 6 - Inteligencja bez samoświadomości

background_origami_small background_origami_big