Content

Wywiad numeru

Inteligencja bez samoświadomości

Z dr. hab. Krzysztofem Mudyniem, Kierownikiem Zakładu Badań Podstawowych w Psychologii w Instytucie Psychologii Stosowanej UJ, rozmawia Iwona Sołtysińska

Iwona Sołtysińska: Co się zmienia, gdy patrzymy na rzeczywistość systemowo?

  • Krzysztof Mudyń: Myślenie systemowe uwrażliwia nas na dostrzeganie relacji pomiędzy różnymi zdarzeniami i obiektami, które normalnie jesteśmy skłonni traktować jako rzeczy same w sobie, jako twory raczej autonomiczne. Mamy skłonność, aby to, co udaje się wyodrębnić percepcyjnie, traktować jako pewne skończone całości. Natomiast powiązanie dwóch różnych obiektów, dwóch różnych osób albo dwóch różnych zdarzeń jako współzależnych, wpływających na siebie, jest o wiele trudniejsze. Pewna wprawa w myśleniu systemowym sprawia, że zaczynamy dostrzegać takie relacje i przywiązywać do nich większa wagę.
    Warto w tym miejscu przypomnieć dyskusje toczone w kontekście ostatniej powodzi w Polsce. Do pewnego momentu ogólny ton dyskursu zdominowany był przez argumenty dowodzące, że rzeki nie są wystarczająco uregulowane, wały nie dość solidne, a zbiorniki retencyjne nie dość obszerne. Do jednego z programów publicystycznych zaproszono eksperta-praktyka o wykształceniu geologiczno-hydrologicznym. Jego punkt widzenia okazał się diametralnie różny od dotychczasowych komentarzy. Zauważył , ku zdziwieniu rozmówcy, że wody, podobnie jak innych żywiołów, nie da się kontrolować w sensie dosłownym i żadne zabezpieczenia oraz regulacje rzek nie mogą dać gwarancji na przyszłość. Twierdził ponadto, iż obecnie odchodzi się już od tego typu technicznych (a zarazem sztucznych) rozwiązań, ponieważ sprawdzają się one tylko w przypadku niewielkich zalań. Jeśli natomiast mamy do czynienia z większymi powodziami, pozostaje nam jedynie brak interwencji. Wiemy bowiem, iż istnieją tereny, położone w dolinach rzek, które są regularnie zalewane. Z szacunku do siły żywiołu na tych obszarach nie buduje się osiedli ani fabryk.

To, o czym Pan mówi, budzi pewną wątpliwość... Jakie są korzyści z myślenia systemowego, skoro de facto z tej perspektywy rzeczywistość staje się jeszcze bardziej złożona i myśli się trudniej? Jakie możliwości otwiera myślenie systemowe?

  • Myślenie systemowe jest dobrym punktem wyjścia do współpracy interdyscyplinarnej oraz realizacji projektów, w których uczestniczą ludzie o odmiennych profilach wykształcenia, rożnych doświadczeniach i punktach widzenia. Podobnie jak cybernetyka, podejście to dostarcza pojęć transdyscyplinarnych, wystarczająco ogólnych i niespecyficznych, które mogą stanowić dobrą płaszczyznę porozumiewania się ze sobą tzw. wąskich specjalistów. Język potoczny nie jest bowiem wystarczającą płaszczyzną komunikacji w odniesieniu do złożonych problemów i skomplikowanych projektów. Matematyka zaś jest wprawdzie językiem uniwersalnym, lecz nazbyt wyrafinowanym, by stanowić jedyną wspólną płaszczyznę w dyskursie z laikami. Poza tym podejście systemowe zmusza nas do respektowania ograniczeń poznawczych wynikających ze złożoności i dynamiki zjawisk. Formułując długoterminowe cele, powinniśmy zawsze zakładać znaczny margines nieokreśloności, ponieważ nie możemy przewidzieć, co się wydarzy w przyszłości.

Spójrzmy na rzeczy bardziej podstawowe. Czym charakteryzuje się systemowy proces myślenia?

  • Ogólnie można powiedzieć, że myślimy bardzo niechętnie. Jeżeli jednak już to robimy, wydaje się, że w sposób bardziej systemowy, konfrontujemy się z problemami, które bezpośrednio się wiążą z naszymi dotychczasowymi doświadczeniami osobistymi lub zawodowymi. Ważne jest, czy się mierzymy z problemem, o którym wiemy coś w oparciu o bezpośrednie doświadczenie, a nie jedynie z drugiej czy z trzeciej ręki.

Dlaczego to jest istotne?

Ponieważ wszystkie działania praktyczne (przy-najmniej na płaszczyźnie intuicyjnej) zmuszają nas do uwzględnienia faktu, iż rzeczywistość działa systemowo - pociąg może się spóźnić, a pogody nie można przewidzieć. Działania praktyczne wymuszają na nas pewien margines plastyczności, przyzwyczajają do nieprzewidywalności, do tego, że nie wszystko jest możliwe. Uświadamiają nam również braki naszej wiedzy oraz sprzyjają powstawaniu tzw. wiedzy negatywnej, czyli wiedzy o tym, czego jeszcze nie wiemy.

Znaczyłoby to, że doświadczenie w danym obszarze niejako siłą rzeczy skłania mnie do bardziej systemowego myślenia o tym zagadnieniu. Jeśli znam coś z teorii, mam skłonność do bardziej jednotorowego myślenia.

  • Jeśli coś znamy z drugiej ręki lub z literatury lub dysponujemy tzw. wiedzą zimną, wówczas jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo stereotypizacji lub idealizacji. Często jesteśmy również skłonni zakładać, iż różne aspekty czy obszary rzeczywistości zachowują się w sposób modelowy i bardzo się dziwimy, jeśli okazuje się, że bywa inaczej. Jesteśmy skonfundowani, rozczarowani i zagubieni.

W jakich jeszcze okolicznościach myślimy systemowo?

  • Myślimy systemowo, jeśli musimy podjąć ważną decyzję, której konsekwencje będą dotyczyć nas osobiście. Nie sprowadza się to do napisania artykułu czy uczynienia z problemu tematu do konwersacji. Oznacza to, że oczekujemy sprzężenia zwrotnego i to nie tylko w sensie informacyjno-poznawczym, lecz także w sensie finansowym, zdrowotnym lub każdym innym, odnoszącym się do którejś z wartości, zakotwiczonej w naszym systemie wartości. Załóżmy, że zastanawiamy się nad zmianą pracy. Ponieważ konsekwencje owej decyzji w pierwszej kolejności będziemy ponosić my sami, podchodzimy do danej sprawy z odpowiednią dozą ostrożności, uwzględniamy różne punkty widzenia, konsultujemy się, próbujemy pozyskać dodatkowe informacje, itd. Na pewno nie podejmujemy tej decyzji pochopnie. Warunek ten ma właściwie charakter bardziej motywacyjny niż intelektualny, ale jest bardzo ważny.

Jeżeli zastosujemy ten tok myślenia do pracy z organizacją, czy konsultant lub ekspert powinien uwzględniać perspektywę wybranego członka systemu i to, jakie będą konsekwencje danej decyzji właśnie dla tej osoby?

  • Owszem, uważam również, iż konsultant lub ekspert, który wdraża własne propozycje, powinien odpowiadać za swoje działania. Jeżeli zatem realizacja jego projektu zakończy się fiaskiem, nie powinien otrzymać wynagrodzenia, lecz ponieść finansowe konsekwencje swoich decyzji. Sytuacja, w której menedżerowie wyższego szczebla, odpowiadają za funkcjonowanie firmy lub instytucji, pobierając nierzadko dość wygórowane honoraria, niezależnie od tego, jakie są konsekwencje ich decyzji, jest asystemowa i demoralizująca.

Pobierz cały artykuł

 

WYBRANE ARTYKUŁY

  • Wywiad numeru 7 - Kontrolowany brak kontroli

    Burza w szklance wody?

    Coaching z perspektywy systemowej

    Podstawowe założenia: mechanizmy blokujące efektywność w coachingu zespołowym

    Podstawowe założenia: mechanizmy blokujące efektywność w coachingu zespołowym

    Wywiad numeru 6 - Inteligencja bez samoświadomości

background_origami_small background_origami_big